Łukasz Piotrowski
Prowadzę SEMFLEX od 2010 roku: reklama, oprogramowanie i analizy dla klientów w Polsce i za granicą. Pracuję ze stałym gronem specjalistów współpracujących ze mną na zasadach B2B, a nie z etatowym zespołem. To nie jest oszczędność, tylko decyzja, która zmienia sposób pracy.
Zespół bez etatów
Mam stałych współpracowników od grafiki, wideo, wdrożeń i kodu. Znamy się na tyle długo, że nie potrzebują wdrożenia w projekt, a przy większym zleceniu dokładam kolejne ręce w kilka dni. Kiedy zlecenie się kończy, struktura wraca do rozmiaru wyjściowego.
To nie jest brak zespołu, tylko zespół bez sztywnych kosztów. Agencja z dziesięcioma etatami musi te etaty utrzymać, więc bierze wszystko, co się nawinie, i rozdziela pracę tak, żeby każdy miał czym wypełnić miesiąc. Ja nie mam takiego przymusu, więc mogę powiedzieć klientowi, że akurat tego nie warto robić.
Trzecia część tej układanki to sztuczna inteligencja. Bierze na siebie pracę, która kiedyś wymagałaby kilku osób: przejście przez tysiące rekordów, przeszukanie rynku, przygotowanie zestawień. Analiza, która zajęłaby zespołowi tygodnie, schodzi do kilkunastu godzin.
Tylko że maszyna nie wie, o co zapytać. Cały przebieg pracy, kolejność kroków, kryteria oceny i to, które wyniki lecą do kosza, projektuje człowiek. Bez tego dostaje się tysiąc wierszy, które ładnie wyglądają i niczego nie znaczą. Dlatego traktuję to jak narzędzie w warsztacie, a nie jak wykonawcę, któremu można oddać robotę i wyjść.
Co się przez to nie zmienia: reklama, widoczność i pomiar nadal spinają się w jednym miejscu, u mnie. Widzę, że spadek konwersji zbiegł się z wdrożeniem na stronie, bo patrzę na jedno i drugie. Klient rozmawia z jedną osobą i od niej dostaje odpowiedź, także wtedy, gdy odpowiedź brzmi „to był mój błąd".
Jak to sprawdzić
Status Partnera Google nie jest odznaką, którą się kupuje. Google przyznaje go po sprawdzeniu trzech rzeczy: wyniku optymalizacji prowadzonych kont, wielkości obsługiwanych budżetów i utrzymanej certyfikacji. Weryfikacja jest ciągła, więc odznaka mówi o stanie na dziś, a nie o egzaminie sprzed lat.
Warsztat
Część narzędzi piszę sam, bo gotowe panele pokazują to, co ładnie wygląda, a nie to, o co pyta klient.
- Codzienny monitoring kont i stron, który zgłasza awarię pomiaru tego samego dnia, a nie w raporcie na koniec miesiąca
- Pomiar pozycji w mapach i wyszukiwarce w siatce geograficznej, osobno dla każdego oddziału
- Śledzenie ofert i obecności konkurencji w kanałach, w których realnie walczymy o klienta
- Raporty budowane z danych źródłowych, z możliwością wskazania pochodzenia każdej liczby
Z kim pracuję
Blisko trzydzieści kont reklamowych pod stałą opieką. Producenci sprzedający przez dystrybutorów, firmy usługowe z placówkami w kilku miastach, deweloperzy i sklepy internetowe. Branże: motoryzacja, nieruchomości, zdrowie i uroda oraz usługi lokalne w silnej konkurencji. Pracuję dla klientów w Polsce i za granicą, w tym na rynkach, na których marka dopiero się pojawia.
Poza pracą
Podchodzę do tego zawodu rzemieślniczo. Interesuje mnie, jak coś działa pod spodem, dlatego zamiast czekać na funkcję w panelu, częściej siadam i buduję ją sobie sam.